Wywiad: Współpraca ratowników górskich z Polski i Słowacji

Wywiad: Współpraca ratowników górskich z Polski i Słowacji

04.09.2026

Kontynuujemy serię wywiadów pokazujących jak polsko-słowackie pogranicze staje się bezpieczniejsze, bardziej odporne na klęski żywiołowe i lepiej przystosowane do zmian klimatu. Wywiady realizujemy w ramach hasła: Bezpieczniejsze polsko-słowackie Pogranicze dla Wszystkich!

Projekt „Współpraca ratowników górskich z Polski i Słowacji” jest realizowany przez Fundację ICAD we współpracy z GOPR Grupą Beskidzką i Horská služba Malá Fatra. Rozmowę przeprowadziliśmy z p. Edytą Tyc, Prezes Zarządu Fundacji ICAD, będącej partnerem wiodącym projektu.

Dzień dobry. Bardzo dziękuję za możliwość przeprowadzenia wywiadu. Proszę powiedzieć jaką rolę pełni Pani w projekcie?

Jestem przedstawicielem Fundacji ICAD, która pełni w nim rolę partnera wiodącego. Odpowiadamy przede wszystkim za koordynację działań, współpracę pomiędzy partnerami oraz za kwestie organizacyjne i administracyjne związane z realizacją projektu.

Jaki jest główny cel projektu i na jaki problem jest on odpowiedzią?

Głównym celem projektu jest poprawa współpracy pomiędzy ratownikami górskimi z Polski i Słowacji. Chodzi przede wszystkim o wspólne szkolenia, wymianę doświadczeń, lepsze poznanie sposobu działania służb po obu stronach granicy oraz wypracowanie rozwiązań, które będzie można później wykorzystywać w praktyce.

Projekt odpowiada na bardzo konkretną potrzebę. W górach granica administracyjna nie ma większego znaczenia dla osoby, która potrzebuje pomocy. Dlatego ważne jest, aby służby znały swoje procedury, potrafiły się ze sobą sprawnie komunikować i wiedziały, jak współpracować podczas wspólnych działań.

Jednym z efektów projektu będzie również dziennik dobrych praktyk, w którym zbierzemy doświadczenia, rozwiązania i rekomendacje wypracowane podczas szkoleń i warsztatów.

Jak powstał pomysł na projekt i jak znaleźli Państwo partnerów projektu?

Od wielu lat działamy w środowisku górskim. Często spotykamy się z ratownikami, rozmawiamy z nimi i wspólnie pracujemy. Dzięki temu dobrze znamy problemy związane zarówno z systemowym funkcjonowaniem służb, jak i z ich codzienną, techniczną pracą w terenie.

Podczas jednej z takich rozmów pojawił się pomysł, że warto byłoby stworzyć przestrzeń do wspólnych ćwiczeń, wymiany doświadczeń i opracowania dobrych praktyk, które mogłyby realnie poprawić współpracę służb na pograniczu. Z tych rozmów stopniowo powstał pomysł na cały projekt.

Partnerów znaliśmy już wcześniej. Mieliśmy doświadczenie we współpracy i wiedzieliśmy, że możemy na sobie polegać. Pod tym względem mieliśmy więc ułatwione zadanie.

Co skłoniło Państwa do udziału właśnie w programie Interreg?

Program Interreg daje możliwość pozyskania środków na działania, które dotyczą konkretnych potrzeb regionu i wymagają współpracy po obu stronach granicy. Cele programu bardzo dobrze pasowały do potrzeb służb ratowniczych działających na polsko-słowackim pograniczu.

Ważne było również to, że jest to program nastawiony właśnie na współpracę regionalną. Dzięki temu mogliśmy stworzyć projekt odpowiadający na bardzo konkretne problemy tego obszaru, a nie próbować dopasowywać go do szerszego, ogólnopolskiego konkursu.

Czyli warto wchodzić w Interreg?

Zdecydowanie tak. Interreg pozwala realizować cele, które często są jednocześnie celami statutowymi lub strategicznymi uczestniczących instytucji. Daje środki na działania, których bez takiego wsparcia nie zawsze udałoby się zrealizować w podobnej skali.

Sam program jest wymagający, ale zarówno na etapie przygotowania projektu, jak i później, podczas jego realizacji, można liczyć na wsparcie instytucji zaangażowanych we wdrażanie programu. To bardzo pomaga, szczególnie jeśli jest to pierwszy projekt tego typu.

Proszę wskazać która faza projektu była najtrudniejsza i dlaczego?

Mówiąc trochę żartobliwie: zarówno przygotowanie, jak i realizacja. Każda z tych faz ma swoje trudności.

Na etapie przygotowania trzeba było zebrać wszystkie informacje, uporządkować pomysły i potrzeby partnerów, przełożyć je na konkretne działania, a następnie opisać w taki sposób, żeby spełniały wymagania programu. Interreg jest programem dość wymagającym administracyjnie, więc stworzenie dobrego projektu wymaga czasu i dokładności.

Z kolei podczas realizacji uczymy się, jak sprawnie poruszać się wśród wymagań prawnych, finansowych i administracyjnych. Ostatnie miesiące były dla nas bardzo intensywne i wiele nas nauczyły. Mam nadzieję, że najtrudniejszy etap wdrażania tych procedur mamy już za sobą i dalej będzie nam łatwiej.

Co było największą przeszkodą lub wyzwaniem w trakcie realizacji projektu i jak sobie z tym poradziliście?

Największym wyzwaniem jest sprawna realizacja wszystkich wymagań administracyjnych. W każdym projekcie pojawiają się również zmiany, bo rzeczywistość nie zawsze wygląda dokładnie tak, jak została opisana we wniosku.

Samo dostosowanie działań nie jest jeszcze największym problemem. Trudniejsze bywa odpowiednie uzasadnienie i formalne przeprowadzenie takiej zmiany. To wymaga dokładności, cierpliwości i dobrej komunikacji.

Jak przebiega komunikacja między partnerami podczas realizacji? Czego nauczyliście się od partnerów ze Słowacji?

Komunikacja przebiega bardzo sprawnie. Mamy stworzone kanały do codziennego kontaktu, zarówno osobno z poszczególnymi partnerami, jak i wspólnie w całym zespole projektowym.

Dokumenty przekazujemy sobie mailowo, jesteśmy w stałym kontakcie telefonicznym, a dodatkowo regularnie organizujemy spotkania dotyczące postępu projektu. Realizujemy też wspólne warsztaty, podczas których możemy omówić efekty działań, pojawiające się problemy i kolejne kroki.

Od partnerów ze Słowacji uczymy się przede wszystkim tego, jak funkcjonuje ratownictwo górskie po drugiej stronie granicy. Poznajemy ich sposób organizacji pracy, doświadczenia, procedury i rozwiązania stosowane w terenie. Właśnie taka wymiana wiedzy była jednym z najważniejszych założeń projektu.

Co uważacie za kluczowe dla dobrej współpracy transgranicznej?

Najważniejsza jest chęć współpracy. Bez niej nie udałoby się zrobić niczego, niezależnie od tego, jak dobrze przygotowany byłby projekt.

Równie ważna jest otwartość na drugą stronę, na różnice organizacyjne, prawne czy kulturowe. Nie chodzi o to, żeby wszyscy działali dokładnie tak samo, ale żeby potrafili zrozumieć swoje sposoby działania i mimo różnic realizować wspólne cele.

W jaki sposób projekt jest promowany wśród mieszkańców i ogółu społeczeństwa?

Informujemy o projekcie przede wszystkim za pośrednictwem mediów społecznościowych, lokalnych mediów oraz podczas organizowanych wydarzeń.

Oznaczamy również miejsca i materiały związane z realizacją projektu. Szczególnie ważne są wydarzenia otwarte, podczas których mieszkańcy mogą zobaczyć z bliska pracę ratowników, wykorzystywany sprzęt i działania realizowane w ramach projektu.

Gdyby miała Pani wskazać jedną najważniejszą rzecz, która zmieniła się na pograniczu dzięki temu projektowi, co by to było?

Najważniejsze jest to, że ratownicy z obu stron granicy mają możliwość wspólnego ćwiczenia, poznawania się i wymiany doświadczeń na tak dużą skalę.

Wcześniej takich regularnych, szeroko zakrojonych działań nie było. Teraz służby mogą nie tylko dowiedzieć się, jak funkcjonuje druga strona, ale też wspólnie przećwiczyć konkretne sytuacje. To buduje podstawy do późniejszej współpracy podczas prawdziwych akcji.

Kiedy mówimy o bezpieczeństwie, jak przekłada się ono na życie mieszkańców lub turystów na szlaku?

W tym projekcie przekłada się ono bardzo bezpośrednio. Służby ratownicze są powołane do działania w sytuacjach zagrożenia zdrowia i życia. Im lepiej są przygotowane i im sprawniej potrafią ze sobą współpracować, tym większe jest bezpieczeństwo osób przebywających w górach.

Dzięki projektowi wypracowywane są kanały komunikacji i współpracy. Ratownicy poznają swoje procedury i ćwiczą wspólne działania. W sytuacji zagrożenia nie trzeba wtedy dopiero zastanawiać się, z kim się skontaktować i jak podzielić zadania. Te rozwiązania są już wcześniej uzgodnione i przećwiczone.

Często myślimy, że granica nas dzieli. W jaki sposób ten projekt udowodnił, że jest wręcz przeciwnie?

W przypadku bezpieczeństwa, zdrowia i życia granica nie powinna mieć znaczenia. Ludzkie życie jest tak samo ważne po obu jej stronach.

Ratownicy z Polski i Słowacji pracują na rzecz tego samego celu. Tym celem jest jak najszybsze i jak najlepsze udzielenie pomocy osobie, która znalazła się w niebezpieczeństwie. W tym przypadku granica nas nie dzieli. Wspólna odpowiedzialność za ludzkie zdrowie i życie zdecydowanie nas łączy.

Czy pamięta Pani moment, w którym sprzęt realnie pomógł w trudnej sytuacji? Co by się stało, gdyby go nie było?

Jako przedstawiciel Fundacji koordynującej projekt (red. ICAD) nie uczestniczę bezpośrednio w akcjach ratowniczych, dlatego nie chciałabym opowiadać o jednej konkretnej sytuacji w imieniu ratowników.

Mogę jednak powiedzieć, że odpowiedni sprzęt jest w ratownictwie górskim absolutnie niezbędny. Bez niego ratownicy nie byliby w stanie sprawnie poruszać się w trudnym terenie, prowadzić poszukiwań ani bezpiecznie pracować w warunkach zimowych czy podczas złej pogody.

Drony pozwalają szybciej sprawdzać duży obszar i lokalizować poszkodowanych, a odpowiednia odzież i wyposażenie chronią samych ratowników. Brak takiego sprzętu oznaczałby wolniejsze działania i większe zagrożenie zarówno dla osoby poszkodowanej, jak i dla zespołu ratowniczego.

Czy nowy sprzęt i wiedza specjalistyczna dają większy komfort psychiczny podczas akcji?

Zdecydowanie poprawiają komfort pracy. Sprzęt wykorzystywany przez ratowników bardzo szybko się zużywa, ponieważ pracuje w trudnych warunkach, a każde jego użycie jest intensywne.

Nowe, sprawne wyposażenie daje ratownikom większą pewność, że podczas akcji będą mogli na nim polegać. To wpływa zarówno na bezpieczeństwo, jak i na komfort psychiczny całego zespołu.

Wiedza specjalistyczna jest natomiast bezcenna. Bez odpowiedniego przygotowania i doświadczenia nie byłoby możliwe bezpieczne prowadzenie działań w terenie, nawet przy wykorzystaniu najlepszego sprzętu.

Czy miała Pani okazję współpracować ramię w ramię z kolegami z drugiej strony granicy? Jakie to uczucie wiedzieć, że w razie potrzeby można na siebie liczyć?

Nie jestem ratownikiem górskim, dlatego nie uczestniczę bezpośrednio w ćwiczeniach w takiej roli. Jednak jako przedstawiciel fundacji, która koordynuje działania, mam możliwość obserwowania, jak ta współpraca wygląda.

Są to działania wymagające ogromnego zaufania i pracy zespołowej. Nawet podczas ćwiczeń ratownicy wykonują trudne i wymagające zadania, w których muszą polegać na sobie nawzajem.

Nie chciałabym wypowiadać się w ich imieniu, ale z mojej perspektywy widać, że wspólne szkolenia już teraz budują zaufanie. Dzięki temu podczas prawdziwej akcji ratownicy nie będą musieli zastanawiać się, czy mogą na siebie liczyć. Będą mieli za sobą wspólne doświadczenia i przećwiczone działania. Właśnie dlatego ten projekt jest tak potrzebny.

Jak krótko opisałaby Pani różnicę w bezpieczeństwie przed projektem i po jego realizacji?

Projekt jeszcze się nie zakończył, dlatego nie możemy mówić o jego ostatecznych efektach. Już teraz widać jednak, że wspólne szkolenia, wymiana doświadczeń i lepsza komunikacja zwiększają potencjał służb do sprawnego działania.

Najważniejsza różnica polega na tym, że partnerzy coraz lepiej się znają, rozumieją swoje procedury i wiedzą, jak współpracować. Dzięki temu w przyszłości, w sytuacji zagrożenia, nie będą musieli zastanawiać się, co zrobić i jak się ze sobą skontaktować. Będą mogli po prostu działać.

Dziękuję za rozmowę i życzę dalszych sukcesów w realizacji tego projektu i kolejnych transgranicznych przedsięwzięć.

Wywiad przeprowadziła Dorota Przyłucka z Regionalnego Punktu Kontaktowego Interreg Polska-Słowacja 2021-2027 Województwa Śląskiego.

Realizacja projektu