Kontynuujemy serie wywiadów pokazujących jak polsko-słowackie pogranicze staje się bezpieczniejsze, bardziej odporne na klęski żywiołowe i lepiej przystosowane do zmian klimatu.
W 2026 roku zaprezentujemy efekty kilkunastu transgranicznych projektów, zrealizowanych dzięki wsparciu Funduszy Europejskich w ramach Programu Interreg Polska – Słowacja 2021 – 2027.
Z wywiadów dowiecie się m.in. jaki wpływ na codzienne życie mieszkańców i turystów mają wspólne polsko-słowackie inicjatywy realizowane ponad granicami.
Rozmawiamy zarówno z partnerami projektów jak i ich końcowymi odbiorcami.
Wywiady realizujemy w ramach hasła: Bezpieczniejsze polsko-słowackie Pogranicze dla Wszystkich!
Aktualne wywiady przeprowadzili pracownicy Regionalnego Punktu Kontaktowego Programu w Województwie Podkarpackim.
W pierwszej części wywiadu udział wziął przedstawiciel partnera wiodącego projektu, z kolei w drugiej części rozmowę przeprowadzono z bezpośrednim beneficjentem efektów projektu.
Pierwsza część wywiadu
Może się Pan krótko przedstawić i opowiedzieć jaką rolę pełnił Pan w projekcie?
Paweł Wdowiak – Wójt Gminy Sanok
Jako kierownik jednostki odpowiadałem za strategiczny nadzór nad realizacją projektu oraz koordynację prac całego zespołu projektowego. Moją rolą było dbanie o to, aby wszystkie działania były prowadzone sprawnie, zgodnie z założonym harmonogramem i celami projektu, a także z zachowaniem zasad Programu Interreg. Szczególną uwagę poświęcaliśmy dobrej współpracy z partnerem słowackim oraz zapewnieniu sprawnej realizacji wszystkich działań, które miały realnie przełożyć się na poprawę bezpieczeństwa mieszkańców pogranicza.
Jaki był główny cel Waszego projektu i na jaki problem był on odpowiedzią?
Celem projektu było ograniczenie ryzyka występowania katastrof i sytuacji kryzysowych będących następstwem zmian klimatu oraz minimalizowanie ich skutków. Projekt stanowił bezpośrednią odpowiedź na rosnące potrzeby w zakresie poprawy bezpieczeństwa mieszkańców oraz turystów przebywających na obszarze pogranicza polsko-słowackiego.
Realizacja przedsięwzięcia pozwoliła zwiększyć gotowość służb ratowniczych do reagowania na zagrożenia wywołane ekstremalnymi zjawiskami pogodowymi, pożarami oraz innymi zdarzeniami kryzysowymi. Dzięki nowoczesnemu wyposażeniu, specjalistycznym szkoleniom oraz zacieśnieniu współpracy transgranicznej znacząco wzrosła skuteczność działań ratowniczych, a tym samym poziom bezpieczeństwa całego regionu.
Jak powstał pomysł na projekt, kto był jego inicjatorem i jak znaleźliście partnera projektu?
Pomysł na projekt zrodził się z realnych potrzeb naszych jednostek Ochotniczych Straży Pożarnych oraz doświadczeń wyniesionych z codziennej współpracy z partnerami ze Słowacji. Jako samorząd obserwowaliśmy, jak dynamicznie zmieniają się zagrożenia wynikające ze zmian klimatu – coraz częstsze nawalne opady, silne wichury, susze czy pożary terenów leśnych. Jednocześnie strażacy muszą mierzyć się z zupełnie nowymi wyzwaniami, takimi jak pożary samochodów elektrycznych czy instalacji fotowoltaicznych.
Od początku wiedzieliśmy, że sam zakup sprzętu nie wystarczy. Nawet najlepszy samochód czy wyposażenie nie zastąpią odpowiednio wyszkolonego strażaka. Dlatego wspólnie z naszym partnerem – gminą Sačurov – postawiliśmy na projekt, który połączy inwestycje w nowoczesny sprzęt z inwestycją w ludzi.
Efektem tej współpracy było stworzenie projektu „Gaszą i Ratują”, który wykracza poza tradycyjne podejście do bezpieczeństwa. Wyposażyliśmy strażaków w nowoczesne pojazdy, ubrania specjalne i sprzęt ratowniczy, ale jednocześnie umożliwiliśmy im szkolenia z wykorzystaniem komory rozgorzeniowej, trenażera pożaru samochodu elektrycznego oraz technologii wirtualnej rzeczywistości. To rozwiązania, które jeszcze kilka lat temu były dostępne jedynie w wyspecjalizowanych ośrodkach szkoleniowych.
Co skłoniło Państwa do udziału właśnie w programie Interreg?
Program Interreg jest wyjątkowy, ponieważ nie finansuje wyłącznie inwestycji – przede wszystkim tworzy przestrzeń do współpracy. W naszym przypadku było to szczególnie ważne, ponieważ zagrożenia nie kończą się na granicy państwa. Pożary lasów, gwałtowne burze czy powodzie mogą dotknąć mieszkańców zarówno Polski, jak i Słowacji.
Interreg pozwolił nam stworzyć projekt oparty na nowoczesnym podejściu do bezpieczeństwa. Z jednej strony doposażyliśmy jednostki OSP w samochód ratowniczo-gaśniczy, pojazd UTV, ubrania specjalne i specjalistyczny sprzęt. Z drugiej strony zainwestowaliśmy w wiedzę i praktyczne umiejętności strażaków.
Ogromną wartością projektu były szkolenia prowadzone w warunkach maksymalnie zbliżonych do rzeczywistych. Ćwiczenia w komorze rozgorzeniowej pozwalają strażakom bezpiecznie poznać rozwój pożaru wewnętrznego i nauczyć się właściwych reakcji. Trenażer pożaru samochodu elektrycznego przygotowuje ich do zagrożeń, które jeszcze niedawno praktycznie nie występowały, a dziś stają się codziennością. Z kolei gogle VR umożliwiają wielokrotne odtwarzanie różnych scenariuszy akcji ratowniczych bez narażania ludzi i sprzętu. To nowoczesna forma szkolenia, która doskonale uzupełnia tradycyjne ćwiczenia.
Dzięki temu projektowi strażacy z Polski i Słowacji nie tylko otrzymali nowoczesne wyposażenie, ale również zdobyli wspólne doświadczenie, poznali swoje procedury i nauczyli się działać jako jeden zespół.
Gdyby inna gmina zapytała Pana: „Czy warto wchodzić w Interreg?”, co odpowiedziałby Pan w jednym zdaniu?
Odpowiedziałbym: zdecydowanie warto, ponieważ Interreg pozwala nie tylko pozyskać środki na nowoczesny sprzęt, ale przede wszystkim stworzyć trwałe partnerstwo, rozwijać kompetencje ludzi i wdrażać innowacyjne rozwiązania, które realnie podnoszą bezpieczeństwo mieszkańców po obu stronach granicy.
Która faza projektu była najtrudniejsza i dlaczego?
Największym wyzwaniem był początek realizacji projektu. Trzeba było równolegle uruchomić procedury po obu stronach granicy, przygotować postępowania zakupowe, uzgodnić harmonogram działań i zadbać o to, aby wszystkie elementy były zgodne z zasadami Programu Interreg. To wymagało bardzo dobrej organizacji i stałego kontaktu z partnerem.
Co było największą przeszkodą, z którą spotkaliście się w trakcie realizacji projektu i jak sobie z nią poradziliście?
Największym wyzwaniem było skoordynowanie wielu działań realizowanych równocześnie. Zakupy specjalistycznego sprzętu, organizacja szkoleń, wydarzeń promocyjnych oraz rozliczanie projektu musiały przebiegać zgodnie z harmonogramem i wymaganiami programu. Pomogła nam systematyczna komunikacja, wzajemne zaufanie oraz szybkie reagowanie na pojawiające się problemy. Dzięki temu wszystkie działania udało się zrealizować zgodnie z planem.
W trakcie realizacji projektu nie uniknęliśmy również zmian, które wymagały od zespołu projektowego dużego zaangażowania merytorycznego. Projekty tej skali muszą elastycznie reagować na pojawiające się okoliczności, jednak w Programie Interreg każda istotna zmiana wiąże się z precyzyjnie określoną procedurą. Wymaga ona starannego przygotowania, rzetelnego uzasadnienia oraz ścisłej współpracy z instytucjami programu.
Na szczęście mogliśmy liczyć na otwarte i partnerskie podejście Wspólnego Sekretariatu Technicznego. Dzięki bieżącemu dialogowi oraz wzajemnemu zrozumieniu udało się sprawnie przeprowadzić wszystkie niezbędne zmiany, bez zakłócania realizacji projektu i z pełnym zachowaniem jego celów oraz wskaźników. To pokazuje, jak istotna w projektach transgranicznych jest nie tylko dobra organizacja po stronie beneficjentów, ale również partnerska współpraca z instytucjami odpowiedzialnymi za wdrażanie programu.
Czy między partnerami występowały różnice kulturowe lub organizacyjne? Jak je rozwiązywaliście?
Naturalnie pojawiały się różnice wynikające z przepisów, procedur administracyjnych czy sposobu organizacji pracy. Nigdy jednak nie były one przeszkodą. Wręcz przeciwnie – wzajemnie uczyliśmy się swoich doświadczeń i wspólnie wypracowywaliśmy najlepsze rozwiązania. Najważniejsze było to, że wszystkim przyświecał ten sam cel – zwiększenie bezpieczeństwa mieszkańców pogranicza.
Z jakimi wyzwaniami się spotkaliście? Co było najważniejszą lekcją, jaką wyciągnęliście z tej współpracy?
Projekt pokazał, że skuteczna współpraca transgraniczna wymaga otwartości, zaufania i ciągłego dialogu. Największą lekcją było przekonanie, że nawet najbardziej wymagające przedsięwzięcia można zrealizować sprawnie, jeśli partnerzy wzajemnie się wspierają i koncentrują na wspólnym celu.
Jak przebiegała komunikacja między partnerami? Czego nauczyliście się od partnerów, czego nie da się przeliczyć na pieniądze?
Komunikacja odbywała się praktycznie przez cały okres realizacji projektu – organizowaliśmy spotkania, konsultacje online i pozostawaliśmy w stałym kontakcie telefonicznym. Najcenniejsza okazała się wymiana doświadczeń. Poznaliśmy inne sposoby organizacji działań ratowniczych, szkolenia strażaków i zarządzania projektami. Takiej wiedzy nie da się kupić ani wycenić.
Co uważacie za kluczowe dla dobrej współpracy transgranicznej?
Przede wszystkim zaufanie, partnerskie podejście i otwartość na dialog. Projekty transgraniczne wymagają również dobrej komunikacji, wzajemnego szacunku oraz świadomości, że sukces osiąga się wspólnie, a nie indywidualnie.
W jaki sposób projekt był promowany wśród mieszkańców?
Od początku zależało nam, aby mieszkańcy mogli zobaczyć efekty projektu z bliska. Organizowaliśmy wydarzenia promocyjne, pokazy sprzętu ratowniczego, prezentacje gogli VR oraz ćwiczenia z wykorzystaniem nowoczesnych trenażerów. Informacje o projekcie publikowaliśmy na stronach internetowych, w mediach społecznościowych oraz lokalnych mediach. Chcieliśmy pokazać, że środki europejskie przekładają się na realne bezpieczeństwo mieszkańców. Ważną rolę w promocji projektu oraz całego Programu Interreg odegrały również instytucje wspierające jego wdrażanie. Szczególnie chciałbym podkreślić zaangażowanie Regionalnego Punktu Kontaktowego Programu Interreg, funkcjonującego przy Urzędzie Marszałkowskim Województwa Podkarpackiego.
Przez cały okres realizacji projektu mogliśmy liczyć na jego wsparcie – zarówno w zakresie bieżących konsultacji, jak i działań informacyjno-promocyjnych. Przedstawiciele Punktu monitorowali postępy realizacji projektu, uczestniczyli w najważniejszych wydarzeniach oraz promowali jego kolejne etapy, pokazując mieszkańcom i potencjalnym beneficjentom, jakie konkretne efekty przynosi współpraca transgraniczna.
To niezwykle cenne, ponieważ dobra promocja nie polega wyłącznie na informowaniu o zakończonych inwestycjach. Równie ważne jest budowanie świadomości, że środki Programu Interreg realnie wpływają na bezpieczeństwo, rozwój i jakość życia mieszkańców pogranicza oraz inspirują kolejne samorządy do podejmowania wspólnych inicjatyw.
Czy przestrzeganie zasad programu Interreg było trudne?
Program Interreg stawia wysokie wymagania, ale właśnie dzięki temu realizowane projekty są dobrze przygotowane i przynoszą trwałe efekty. Wymaga to dobrej organizacji, dokładności i systematyczności, jednak przy odpowiednim przygotowaniu nie stanowi przeszkody, lecz gwarancję wysokiej jakości projektu. Istotnym elementem realizacji projektu było jego sprawne zarządzanie finansowe i bieżące rozliczanie ponoszonych wydatków. W projektach o tak dużej wartości zachowanie płynności finansowej ma kluczowe znaczenie dla terminowej realizacji wszystkich zaplanowanych działań.
Już na etapie planowania przyjęliśmy harmonogram składania wniosków o płatność, który zapewniał regularny przepływ środków finansowych i ograniczał konieczność długotrwałego angażowania środków własnych beneficjentów. Równie istotna była sprawna współpraca z kontrolerami pierwszego stopnia z Podkarpackiego Urzędu Wojewódzkiego, którzy terminowo weryfikowali składane wnioski o płatność. Dzięki temu refundacja ponoszonych wydatków przebiegała płynnie, co pozwoliło zachować odpowiednie tempo realizacji projektu i uniknąć ryzyka opóźnień.
To doświadczenie pokazuje, że sukces projektu zależy nie tylko od dobrze zaplanowanych działań merytorycznych, ale również od efektywnego zarządzania finansami oraz partnerskiej współpracy z instytucjami odpowiedzialnymi za jego wdrażanie i kontrolę.
Co zrobiłby Pan dzisiaj inaczej?
Z perspektywy czasu jeszcze większy nacisk położyłbym na promocję nowoczesnych metod szkolenia strażaków. Komora rozgorzeniowa, trenażer pożaru samochodu elektrycznego czy gogle VR wzbudzały ogromne zainteresowanie mieszkańców i pokazywały, jak bardzo zmieniło się współczesne ratownictwo. Myślę, że warto byłoby jeszcze szerzej prezentować te rozwiązania podczas wydarzeń otwartych.
Jakie najważniejsze doświadczenia wyniósł Pan z projektu?
Przekonałem się, że nowoczesne bezpieczeństwo to połączenie trzech elementów – odpowiedniego sprzętu, dobrze wyszkolonych ludzi i skutecznej współpracy. Żaden z tych elementów samodzielnie nie daje pełnego efektu, ale razem tworzą system, który realnie zwiększa bezpieczeństwo mieszkańców.
Czy zamierzacie kontynuować współpracę transgraniczną w przyszłości?
Zdecydowanie tak. Projekt nie zakończył naszej współpracy – wręcz przeciwnie, stworzył solidne fundamenty pod kolejne wspólne inicjatywy. Mamy już doświadczenie, wzajemne zaufanie i świadomość, że razem możemy realizować ambitne przedsięwzięcia odpowiadające na potrzeby mieszkańców.
W jaki sposób przy realizacji projektu pomyśleliście o rozwiązaniach przyjaznych naturze?
Choć nasze przedsięwzięcie nie obejmowało inwestycji mocno wrażliwych dla środowiska naturalnego, od początku było odpowiedzią na wyzwania związane ze zmianami klimatu. Projekt zwiększył zdolność służb ratowniczych do reagowania na pożary lasów i terenów otwartych, gwałtowne zjawiska pogodowe oraz zagrożenia wynikające z rozwoju nowych technologii, takich jak samochody elektryczne czy instalacje fotowoltaiczne. To inwestycja w odporność regionu na skutki zmian klimatu.
Gdyby miał Pan wskazać jedną najważniejszą rzecz, która zmieniła się dzięki temu projektowi, co by to było?
Największą zmianą jest wzrost gotowości służb ratowniczych. Dzisiaj strażacy dysponują nowoczesnym sprzętem, są lepiej wyszkoleni i przygotowani do działania w sytuacjach, które jeszcze kilka lat temu były dla wielu jednostek nowym wyzwaniem.
Co program Interreg umożliwił Wam zrealizować, co w innym przypadku nie byłoby możliwe?
Pozwolił stworzyć kompleksowy system współpracy. Nie ograniczyliśmy się do zakupu sprzętu – połączyliśmy inwestycje z praktycznym szkoleniem strażaków oraz budowaniem trwałych relacji pomiędzy partnerami z Polski i Słowacji. To właśnie ta synergia stanowi największą wartość projektu.
Program Interreg pozwolił nam stworzyć coś znacznie większego niż pojedynczą inicjatywę. Oprócz zakupu nowoczesnego sprzętu ratowniczego udało się zbudować kompleksowy system szkolenia strażaków oparty na najnowocześniejszych rozwiązaniach.
Strażacy mogli doskonalić swoje umiejętności w komorze rozgorzeniowej, ćwiczyć gaszenie pożarów samochodów elektrycznych na specjalistycznym trenażerze oraz wykorzystywać technologię wirtualnej rzeczywistości podczas szkoleń z użyciem gogli VR. To rozwiązania, które jeszcze do niedawna były dostępne jedynie w wyspecjalizowanych ośrodkach szkoleniowych.
Najważniejsze jest jednak to, że ta infrastruktura oraz sprzęt pozostają z nami. Będą służyć kolejnym pokoleniom strażaków z Polski i Słowacji, umożliwiając ciągłe doskonalenie umiejętności i przygotowanie do zagrożeń, które zmieniają się wraz z rozwojem technologii i zmianami klimatu.
Jak projekt wpłynął na lokalną społeczność i region?
Mieszkańcy zyskali większe poczucie bezpieczeństwa, a strażacy narzędzia i umiejętności pozwalające skuteczniej nieść pomoc. Projekt przyczynił się również do promocji nowoczesnego ratownictwa oraz pokazał, że środki europejskie mogą realnie poprawiać jakość życia lokalnych społeczności.
Jak bezpieczeństwo przekłada się na życie dzieci, seniorów czy turystów?
Bezpieczeństwo dotyczy każdego z nas. Rodzice mają większą pewność, że ich dzieci otrzymają szybką pomoc w razie wypadku. Seniorzy mogą czuć się bezpieczniej, wiedząc, że służby są odpowiednio przygotowane do reagowania. Turyści odwiedzający Bieszczady również korzystają z tego, że w regionie funkcjonują nowoczesne i dobrze wyposażone jednostki ratownicze.
Często myślimy, że granica nas dzieli. Jak ten projekt udowodnił, że jest wręcz przeciwnie?
Projekt pokazał, że zagrożenia nie zatrzymują się na granicy i dlatego odpowiedź na nie również powinna być wspólna. Dziś strażacy z Polski i Słowacji znają się, szkolą razem, wymieniają doświadczenia i są gotowi współpracować podczas działań ratowniczych. To najlepszy dowód na to, że granica może łączyć, a nie dzielić.
Jak ten projekt będzie pracował na rzecz regionu za 5 czy 10 lat?
Jego efekty pozostaną z nami na długo. Nowoczesny sprzęt będzie nadal służył mieszkańcom, a zdobyte podczas szkoleń doświadczenie będzie przekazywane kolejnym pokoleniom strażaków. Co równie ważne, pozostanie partnerstwo i wzajemne zaufanie zbudowane pomiędzy samorządami oraz jednostkami straży pożarnej. To kapitał, którego nie da się zmierzyć, ale który będzie procentował przez wiele kolejnych lat.
Realizacja projektu
Druga część wywiadu
Może się Pan krótko przedstawić i opowiedzieć co Pan robi na co dzień?
Nazywam się Paweł Sokalski. Na co dzień pracuję w jednej z sanockich fabryk, gdzie zajmuję się realizacją swoich obowiązków związanych z produkcją. Poza pracą aktywnie działam w Ochotniczej Straży Pożarnej w Mrzygłodzie, gdzie pełnię funkcje naczelnika. Odpowiadam za gotowość operacyjną jednostki, koordynację działań ratowniczych podczas akcji, a także dbam o sprawność sprzętu i przygotowanie druhów do wyjazdów. To dla mnie nie tylko obowiązek, ale również pasja i możliwość działania na rzecz lokalnej społeczności.
Jak wyglądał Pana dzień pracy przed realizacją projektu, a jak wygląda teraz, gdy macie nowy sprzęt i infrastrukturę?
Przed realizacją projektu dysponowaliśmy sprzętem, który był już mocno wyeksploatowany i nie zawsze odpowiadał współczesnym wyzwaniom. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Otrzymaliśmy nowoczesny samochód ratowniczo-gaśniczy, pojazd UTV, nowe ubrania bojowe oraz specjalistyczne wyposażenie. Dodatkowo mogliśmy szkolić się na profesjonalnych trenażerach, w tym na symulatorze pożaru samochodu elektrycznego i w komorze rozgorzeniowej. Dzięki temu jesteśmy znacznie lepiej przygotowani do działań niż jeszcze kilka lat temu.
Czy pamięta Pan moment, w którym ten sprzęt realnie pomógł w trudnej sytuacji? Co by się stało, gdyby go nie było?
Takich sytuacji było już kilka. Szczególnie przy działaniach w trudno dostępnych terenach bardzo sprawdza się pojazd UTV. Tam, gdzie wcześniej musieliśmy iść pieszo z ciężkim sprzętem, dziś możemy szybko dotrzeć na miejsce. Gdyby nie ten sprzęt, dotarcie do poszkodowanego lub źródła zagrożenia zajęłoby znacznie więcej czasu, a w ratownictwie często liczy się każda minuta.
Co ten projekt oznacza dla przeciętnego mieszkańca, który korzysta z Waszych usług?
Dla mieszkańca oznacza to po prostu większe bezpieczeństwo. Kiedy ktoś zadzwoni po pomoc, na miejsce wyjedzie lepiej wyposażona i lepiej wyszkolona jednostka. Mieszkańcy mogą być spokojniejsi, wiedząc, że strażacy dysponują nowoczesnym sprzętem i są przygotowani do działania nawet w najbardziej wymagających sytuacjach.
Czy miał Pan okazję współpracować ramię w ramię z kolegami ze Słowacji?
Tak i było to bardzo cenne doświadczenie. Wspólne szkolenia pokazały, że niezależnie od języka czy kraju mamy ten sam cel – ratować ludzi i chronić ich dobytek. Poznaliśmy swoje procedury, wymieniliśmy doświadczenia i dziś wiemy, że w razie potrzeby możemy na siebie liczyć.
Czy czuje Pan dumę, że to właśnie tutaj udało się zrealizować coś na taką skalę?
Oczywiście. Dla naszej jednostki i całej gminy to ogromny krok naprzód. Nie każdy strażak ma możliwość szkolić się na tak nowoczesnych trenażerach czy korzystać z takiego wyposażenia. Cieszy nas, że właśnie tutaj udało się stworzyć tak nowoczesne zaplecze szkoleniowe i sprzętowe.
Ile minut szybciej jesteście teraz u poszkodowanego?
Trudno podać jedną konkretną wartość, bo każda akcja jest inna. Mogę jednak powiedzieć, że dzięki nowemu sprzętowi i lepszemu przygotowaniu działamy szybciej i skuteczniej. Nie tracimy czasu na zastanawianie się, czy damy radę wykonać dane zadanie – mamy odpowiedni sprzęt i wiedzę, by działać od razu.
Projekt dotyczy ochrony klimatu. Czy widzi Pan zmianę w swoim otoczeniu?
Tak. Coraz częściej mamy do czynienia z gwałtownymi zjawiskami pogodowymi, suszami czy pożarami terenów zielonych. Dzięki temu projektowi jesteśmy lepiej przygotowani do reagowania na skutki zmian klimatu. Możemy skuteczniej chronić nasze lasy, pola, rzeki i przede wszystkim mieszkańców.
Czy granica między Polską a Słowacją staje się już tylko linią na mapie?
W zakresie bezpieczeństwa zdecydowanie tak. Kiedy spotykamy się na szkoleniach czy ćwiczeniach, nie myślimy o granicy. Jesteśmy strażakami, którzy wspólnie przygotowują się do niesienia pomocy. To buduje zaufanie i poczucie wspólnoty.
Czy nowy sprzęt daje Wam większy komfort psychiczny podczas akcji?
Zdecydowanie. Dużo spokojniej jedzie się do zdarzenia, wiedząc, że ma się sprawdzony sprzęt i odpowiednie wyposażenie. Równie ważne są szkolenia. Ćwiczenia w komorze rozgorzeniowej czy na trenażerze pożaru samochodu elektrycznego pozwoliły nam przećwiczyć sytuacje, które wcześniej znaliśmy głównie z teorii.
Czy ludzie po obu stronach granicy mogą spać spokojniej?
Myślę, że tak. Dzięki projektowi wzrosły możliwości zarówno naszych jednostek, jak i partnerów ze Słowacji. Dziś jesteśmy lepiej wyposażeni, lepiej wyszkoleni i gotowi do współpracy. To przekłada się bezpośrednio na bezpieczeństwo mieszkańców całego pogranicza.
Jak ten projekt sprawia, że mieszkańcy mogą czuć się bezpieczniej podczas gwałtownych ulew czy susz?
Przede wszystkim jesteśmy lepiej przygotowani do reagowania na takie zdarzenia. Mamy nowoczesny sprzęt, odpowiednie pojazdy i wiedzę zdobytą podczas szkoleń. Dzięki temu możemy szybciej dotrzeć na miejsce i skuteczniej ograniczać skutki zagrożeń związanych ze zmianami klimatu.
Gdyby miał Pan jednym słowem opisać różnicę w bezpieczeństwie przed i po projekcie – co by to było?
Pewność.
Pewność, że mamy sprzęt, wiedzę i partnerów po obu stronach granicy, którzy są gotowi działać, kiedy mieszkańcy będą potrzebować pomocy.
